Google Website Translator Gadget

czwartek, 30 lipca 2015

AKTUALNY KALENDARZ PŚiO CROSS COUNTRY 2015


Harmonogram zawodów w Krzepicach!
 
Otwarcie biura zawodów 9:00
Rozpoczęcie przeglądów technicznych 10:00
Odprawa zawodników 11:30
Start quadów 12:00 (90 minut)
Start motocykli 14:00 (120 minut)
Rozdanie nagród 16:30
Zakończenie zawodów 18:00

Obecność obowiązkowa!






dla tych co ubolewali nad odwołaniem rundy w Rybniku mam super wiadomość!!!!!


już 29 sierpnia (SOBOTA) klub MKS TRYB Częstochowa organizuje kolejną Rundę Pucharu Śląska i Opolszczyzny!!

Zawody odbędą się w nowej miejscówce : KRZEPICE  (ok 40 km od Częstochowy). Jak zapowiada organizator całkowicie odmienne warunki terenowe w porównaniu z Biskupicami. W trasę będzie włączony stary tor MX i sporo odcinków leśnych, generalnie teren ziemisty bez piachu i kamieni.

Dzień: SOBOTA !!! 

UWAGA: Punktacja z zawodów w Krzepicach wliczana jest do całorocznej punktacji Pucharu Śląska i Opolszczyzny!!! OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA :)




* JUŻ WKRÓTCE WIĘCEJ INFORMACJI *  

wtorek, 21 lipca 2015

Obóz treningowy enduro Belgia Bilstain 14-16 lipca 2015

Wyjazd do Belgi był jednym z tych wydarzeń które mają duży wpływ na to co chciałabym robić w przyszłości. O możliwości uczestnictwa w treningu FIM dowiedziałam się w ostatniej chwili, więc przygotowania też były szybkie i trochę desperackie. Na trzy dni przed wyjazdem okazało się że mój Gas Gas nie jest zdrów, urwał się jeden z dwóch zaworów wydechowych. Na szczęście awarie udało się usunąć i byliśmy gotowi na stawienie czoła Belgijskiemu enduro. 
Na miejsce dojechaliśmy późną porą, trzy godziny snu, szybkie śniadanie i wyruszyliśmy na miejsce treningu. Po przybyciu na miejsce, pomijając nie przerwane opady mżawki, naszym oczom ukazał się wspaniały ośrodek stworzony tylko z myślą o nieustającej frajdzie z jazdy na motocyklu. I tak, znajdowały się tu: tor do super moto z pięknymi odcinkami asfaltowymi, przeplatanymi szutrówkami z wyprofilowanymi bandami i whoopsami. Największe wrażenie robił wyasfaltowany, niemal pionowy podjazd. Na  co dzień organizowane są tu zawody supermoto i chyba jest to jeden z najbardziej profesjonalnych torów w Europie. Cały ośrodek leży w wąwozie, więc oba jego zbocza są usiane mnóstwem leśnych podjazdów i zjazdów,  jest to raj dla miłośników extrem enduro i trialu. Oprócz tego, znajdują się tu dwa tory do enduro i MX. Ten ostatni nie był nam pokazany, bo po prostu nie  starczyło czasu. Samo szkolenie było skierowane do dziewczyn posiadających już licencje międzynarodowe. Zrozumiałe jest więc że poziom jakiego oczekiwali szkoleniowcy miał być odpowiedni do posiadanej licencji. 
Moje jak i pozostałych dziewczyn z Polski obawy częściowo się potwierdziły i łatwo nie było. W szkoleniu oprócz naszej czwórki Polek wzięły udział dziewczyny z Francji, Szwecji i Słowacji. Było przede wszystkim widać różnicę w dynamice jazdy. Francuzka Audrey Rossat co prawda nie porażała techniką ale jej prędkość była imponująca. Nic dziwnego jest to w końcu czołowa zawodniczka Mistrzostw Europy i Świata. Szwedka Hanna Berzeluis robiła wrażenie przygotowanej najbardziej wszechstronnie, Słowaczki Karin Hostinska i Katarina Jurickova najlepiej prezentowały się na podjazdach niczym kozice górskie wspinały się po śliskich leśnych zboczach. Nasz Polski team (Aśka Modrzewska, Aga Smolińska, Ola Kowalik i ja) mimo najmniejszego doświadczenia w trudnych zawodach enduro radził sobie bardzo dzielnie. Myślę, że nadrabiałyśmy ambicją i chciałyśmy jak najwięcej wynieść z treningu. Szkoleniowcy: Włoch Maurizio Micheluza i Thierry Klutz z Belgii podzielili uczestniczki na dwie grupy. Jedna grupa jeździła a druga obserwowała słuchając jednocześnie komentarzy trenerów. Bardzo widoczne były różnice u poszczególnych dziewczyn w technice jazdy. Nie tylko my popełniałyśmy podstawowe błędy które natychmiast były korygowane przez trenerów. Oczywiście były też pochwały za dobrze wykonaną robotę. Ogólnie panowała miła i twórcza atmosfera (a do dzisiaj śnią mi się słowa: good, perfect, not so bad i najlepsze completely wrong! :D ).

Trenowałyśmy między innymi, technikę zakrętu, efektywne pokonywanie zeskoków na naturalnej ścieżce enduro, elementy extrem i wreszcie technikę robienia podjazdów. Z przebiegu szkolenia można było wywnioskować, że w klasycznym enduro kładzie się najmocniejszy nacisk na efektywne czyli możliwie najszybsze pokonywanie trasy. Dlatego najwięcej czasu spędzałyśmy na szlifowaniu techniki dynamicznego i efektywnego pokonywaniu zakrętów. Drugoplanowe były podjazdy i odcinki extrem.  Z tego obrotu sprawy nie wszystkie dziewczyny były zadowolone. Słowaczki męczyły się trenując do upadłego zakręty, ich prawdziwym żywiołem są górskie trudne technicznie podjazdy. Z kolei zawodniczka z Francji czego by nie trenowała to robiła to na pełnej bombie. Jej dynamika robiła wrażenie, kamienie szły z pod koła a jadąc z nią w grupie czułam sporą presje aby utrzymać jej tępo. Taka jazda dawała mi mimo wszystko dużo frajdy i poczucia spełnienia.Wszystkie elementy treningu były ciekawe i trudno mi wskazać te najtrudniejsze, ogólnie sam fakt trenowanie w tak doborowym towarzystwie uskrzydlał i mimo wyczerpującego wysiłku nie czułam upływających godzin i zmęczenia. 
Mam nadzieję, że nadarzy się jeszcze okazja na wzięcie udziału w podobnym przedsięwzięciu i choć na chwilę znajdę się w tak magicznej endurowej rzeczywistości! 

FOTKI MACIEK 

wtorek, 23 czerwca 2015

ENDURO SPRINT RADVANICE - Panda punktuje

Po raz kolejny na własnej skórze przekonałem się że Czeskie enduro to prawdziwe wyzwanie.  W miniony weekend wraz z ekipą z PANDY zjawiliśmy się w Czeskich Radwanicach aby wystartować w drugiej rundzie Pucharu Czeskiego enduro. Zawody były rozegrane jako enduro sprint, mimo że w cyklu klasycznego enduro. Jak tłumaczył organizator było to spowodowane brakiem przychylności odpowiednich służb na wjazd do lasów. Tak więc nie tylko w naszym enduro zaczynają się problemy z Leśnikami. Już w Piątkowy wieczór zaczęło się chmurzyć, a nad ranem pogoda wymknęła się z pod kontroli i zaczęło padać. Nie na widzę błota , nie mówiąc o jeździe w deszczu. No cóż tak bywa, że pogoda daje popalić. Sobotnie ściganie zaczęło się w strugach deszczu, z różnym natężeniem z małymi przerwami padało cały dzień. Na pierwszy ogień poszły mistrzostwa i co było wielkim zaskoczeniem klasa żen, czyli Kobiet. Tym większe było nasze zdziwienie gdy okazało się że dziewczyny wbrew wcześniejszym zapisom w regulaminie zamiast sześciu okrążeń mają jechać osiem, a limit czasowy na pokonanie okrążenia mają taki sam jak mistrzostwa tj. 20 min. Dla porównania pozostałe klasy Pucharu jechały tylko siedem kółek a limit czasowy wynosił 30 min. Na dodatek, tak żeby dziewczyny nie miały, czasem za łatwo dołożono im podjazd z mistrzostw który stanowił spore wyzwanie nawet dla czołówki klas męskich z mistrzostw. Cała ta kuriozalna sytuacja była wynikiem działań Czeskich zawodniczek, które chciały się porównać z klasami mistrzowskimi a dodatkowo zawody w Radwanicach miały być dla nich sprawdzianem przed zbliżającymi się zawodami w Rumunii. Szkoda tylko że sędzia główny przystał na te zmiany w regulaminie, nie uwzględniając poziomu pozostałych startujących dziewczyn. Efekt był taki że z pięciu startujących  do mety sobotnich zmagań dotarły tylko trzy a w śród nich na drugim miejscu ukończyła zawody nasza zeszło roczna mistrzyni. Nasza zawodniczka miała niezwykle trudne zadanie. Czeszki startowały tu już wielokrotnie, natomiast Patka debiutowała w Radwanicach. Słaba znajomość trasy nie przeszkodziła jej w nawiązaniu bardzo zaciekłej rywalizacji z dwoma czołowymi zawodniczkami z Czech. Patka z dużą przewagą czasową wygrała z Zuzą a pojedynczymi czasami na próbach nawiązała równą rywalizacje z pierwszą w stawce Michaelą. Niestety sukces ten był okupiony ogromnym wysiłkiem fizycznym. Następnego dnia warunki terenowe uległy jeszcze większemu pogorszeniu a trasa, po cało nocnych opadach deszczu przeistoczyła się w błotną pooraną koleinami maż. Zmęczona poprzednim dniem Patka na pierwszym okrążeniu musiała się poddać na bardzo trudnym podjeździe. Mimo nie ukończenia drugiego dnia zawodów Patka pokazała wielką sportową klasę, tak zdeterminowanej i świetnie jadącej jeszcze jej nie widziałem, sukces tym większy że trasa była bardzo trudna a opady deszczu zrobiły swoje.
W klasie E2 wystartowali Michał Bednarz i Michał Kampa, Bednarz mimo Sobotniego, moim zdaniem nie sprawiedliwego wykluczenia w Niedzielę postawił na swoim i w super szybkim stylu nie zważając na pogodę zajął doskonałe drugie miejsce. Jego imiennik Michał Kampa pojechał bardzo równo i naprawdę w dobrym stylu zajął siódme i szóste miejsca. Michałowi nie przeszkodził fakt że startował na nowym motocyklu hondzie crf 250 4t.Ta pojemność klasyfikuje się w słabszej mocowo klasie E1, ale regulamin nie zabrania startu w mocniejszej klasie. Gratulacje należą się tym bardziej że Panowie nie zaliczyli żadnych poważnych incydentów na trasie o które w takich warunkach nie trudno! Niestety pech dopadł naszego zawodnika Flaya startującego w klasie 80cm. Pierwszego dnia na trzecim okrążeniu w motorze Flaya po bliskim spotkaniu z kamieniem wygiął się wałek zmiany biegów. Ten defekt wykluczył go z Sobotniej rywalizacji. Po usunięciu awarii Grzesiek wystartował w NIedzielę niestety pech dopadł go ponownie a tym razem awarii uległo sprzęgło w jego motocyklu. No cóż tak bywa w Enduro.
Mój start zaliczam do udanych, mimo nie najlepszych czasów na próbach( nie na widzę błota) mam sporą satysfakcje że udało mi się przejechać dwa  trudne dni w Radwanicach a mój AJP spisał się doskonale i jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu że jest niezwykłym motocyklem enduro!!!
więcej fotek POKE foto


GENERALKA - TAK WYPADAJĄ PANDY PO DWÓCH ELIMINACJACH W CZECHACH

niedziela, 14 czerwca 2015

Egzamin zaliczony - AJP to prawdziwy motor enduro

Pierwszy poważny test moje AJP ma już za sobą! Wczoraj wybraliśmy się na zawody do Wałbrzycha. Była to druga runda Mistrzostw i Pucharu Polski w Rajdach enduro. Zapisałem się do klasy Master w Pucharze Polski. Warunki atmosferyczne raczej trudne, cało nocne opady deszczu przerodziły się w ogromny upał. Na szczęście startowaliśmy dopiero po dwunastej, a przed nami trasę prób rozjeździli i przesuszyli koledzy z Mistrzostw. Tak naprawdę nie wiedziałem czego się spodziewać po moim AJP . Jedno jest pewne, motocykl wzbudzał duże zainteresowanie wśród zawodników. Musiałem się dużo naopowiadać co to za wynalazek. Odbiór ogólnie pozytywny, choć z pewną dozą niedowierzania . No cóż,  to w końcu nowość na naszym rynku a o samej marce mało kto słyszał w Polsce.
Jak zwykle trasa w Wałbrzychu nie należała do najłatwiejszych, próba crossowa zawierała o prócz krótkiego odcinka typowo motocrossowego odcinek extrem i sporo elementów enduro. Pomijając doskwierający upał czułem się bardzo dobrze i jechało się przyjemnie. Wiedziałem że zawody nabiorą trudniejszego charakteru na hałdzie gdzie zlokalizowana była próba enduro. Tam też miałem największe obawy czy AJP nie zawiedzie na podjazdach. Próba crossowa poszła dość gładko a sprzęt spisywał się rewelacyjnie. Nie czułem ograniczeń w prowadzeniu związanych z nadwagą moto, a tzw. lekki nie dobór mocy 28 km okazał się rewelacyjny! Potwierdziły się moje przypuszczenia że w zawodach mało nerwowy charakter silnika będzie mi sprzyjał. Motor nie szarpał a mimo stresu i upału dobrze kontrolowałem trakcje i mogłem naprawdę trzymać gaz. Równie rewelacyjnie spisały się zawieszenia SACHS, przy mocnych skokach zawieszenie nie dobijało a jazda na wprost  po nierównościach była dziecinnie łatwa. Próbia enduro była bardziej wymagająca fizycznie ale również tutaj motorek spisywał się świetnie. Wszystkie podjazdy zaliczałem celująco a przewrotkę zaliczyłem tylko raz w przebiegu całego dnia zawodów. Jestem zachwycony elastycznością silnika w PR 5, naprawdę to działa! Rywalizowałem w mojej klasie z motocyklami o dużo większej mocy, głównie trzysetki 2t a mimo to nie odstawałem na podjazdach a na próbie crossowej mniej się męczyłem z powodu łagodniejszego silnika. Start na Wałbrzyskiej hałdzie potraktowałem treningowo i rozpoznawczo. Finalnie po pierwszym dniu (jechałem tylko 1 dzień) zająłem drugie miejsce w klasie Master i myślę że to bardzo udany debiut AJP na trasach enduro.
Za tydzień startujemy w drugiej rundzie Czeskiego enduro gdzie będzie jeszcze trudniej ale już teraz wiem że AJP jest motocyklem w którym płynie prawdziwa rajdowa krew