Google Website Translator Gadget

piątek, 25 lipca 2014

Motul daje radę :) I miejsce w Malechowie




Start w Malechowie był dla mnie nowym doświadczeniem. Rajdy, w których do tej pory startowałam w większości składały się z odcinków górskich i ziemnej nawierzchni. Tym razem specyfika terenu była całkowicie odmienna. Mnóstwo piachu, palące słońce i ogromne przeciążenia dla silnika. 
Moja seteczka momentami ryczała w niebo głosy :D a sprzęgło działało na pograniczu możliwości. Mimo tak trudnych warunków dla silnika mój GAS GAS spisał się na 5+ . 
W dużej mierze zawdzięczam to firmie MOTUL, która zaopatrzyła mnie w odpowiednie oleje silnikowe. 
Z ręką na sercu mogę polecić olej MOTUL 800 2T do mieszanki paliwowej i olej przekładniowy MOTUL 7100 (silnikowy 4T) - ja stosuję go do skrzyni biegów i smarowania sprzęgła.
Jeszcze raz dziękuję Motul-owi  za wsparcie i polecam ich produkty wszystkim moto maniakom :)


wtorek, 22 lipca 2014

Piach i słońce nie straszne Pandzie - Malechowo zdobyte

No i po wakacjach. Fajnie było ale się skończyło. Wyjazd na zawody do Malechowa ze względu na nadmorskie położenie potraktowaliśmy urlopowo. Taka forma wyjazdu wpłynęła dość rozluźniająco co nie do końca miało dobry wpływ na morale sportowe. Mimo codziennych wizyt na plaży rajd stał nam przed oczami na pierwszym miejscu. Woda w Bałtyku była zimna więc nie rozmiękczaliśmy nadmiernie naszych odcisków endurowych. 
Ta miła wakacyjna atmosfera została przerwana po przyjechaniu na miejsce próby enduro. W czasie obchodu próby koncentrowaliśmy się mocno nad doborem ścieżki gdyż mocno pożłobiona trasa robiła wrażenie dość ryzykownej przy jeździe na krawędzi swoich umiejętności. Organizator mocno się napracował przy wytyczeniu i oznakowaniu tej próby. Trzeba przyznać że panowie z Motocross Klub Darłowo stanęli na wysokości zadania i przygotowali ciekawą i mocno męczącą próbę enduro. Osobiście nie przepadam za piachem więc próba mi średnio leżała ale całokształt robił wrażenie! Mocno zapętlona z mnóstwem zakrętów, podjazdów i zjazdów a do tego okrutne słońce, naprawdę próba na skalę światową. Szkoda tylko że ta skala przerosła trochę organizatora w kwestii nadzoru prób. Niedobór sędziów był szczególnie widoczny na drugiej próbie crossowej. Tutaj organizatorzy również stworzyli wzorcową próbę łącząc istniejący tor motocrosowy z przeprowadzoną po okolicznym lesie ścieżką endurową. Ilość zakrętów i pułapek terenowych na tym odcinku była również nie zliczona. I super bo namachałem się sowicie żeby przejechać w dobrym czasie tą próbę. Wracając do zabezpieczenia tej próby to było całe mnóstwo odcinków nie kontrolowanych, to z kolei sprzyjało jeździe na skróty co nie do końca oddaje duch uczciwej rywalizacji. Problemem były też poprzerywane taśmy których funkcyjni nie wiązali na czas i często można było przestrzelić trasę, tym bardziej że sypkie podłoże strasznie się pyliło i widoczność momentami spadała do zera. Pomijając mankamenty związane z zabezpieczeniem prób przez sędziów trzeba przyznać organizatorom najwyższą ocenę za przygotowanie trasy i przeprowadzenie zawodów. Można też pozazdrościć tak przychylnego podejścia lokalnej społeczności do enduro. Cała piaskownia w której była zlokalizowana próba enduro należy do lokalnego przedsiębiorcy który użyczył swojego terenu. Również baza zawodów i próba cross były zlokalizowane niezwykle ciekawie na terenie obiektu FORT MARIAN który jest mekką offroadowców i miłośników militariów. 
Dwa dni jazdy w ukropie dały się we znaki chyba wszystkim zawodnikom ale dla mnie największym herosem a raczej heroską zawodów jest Karolina Kampa, zawodniczka Pandy. Karolcia nie dysponuje imponującymi warunkami fizycznymi, za to dysponuje jednym z największych motocykli w stawce dziewczyn. Jej crf 250 to prawdziwy krążownik. Jadąc po trasie prób myślałem momentami jak radzą sobie tu dziewczyny i właśnie zobaczyłem Karolcie która dźwigała z piachu swojego czterosuwa, pomyślałem: ta to ma parę!!! Karolina ukończyła dwa dni zawodów na piątym miejscu i myślę że wykazała się niezwykłą wolą walki. Wszystkie dziewczyny walczyły dzielnie i gdyby nie kontuzja Karoliny Juzwenko to Pandowiczki dojechały by w komplecie do mety. Po raz kolejny poraziła mnie swoją skutecznością moja Patka, kończyła okrążenia dużo przed czasem a jej czasy z prób są naprawdę imponujące. Tu mam prośbę do Ani Mikołajek żeby trochę podgoniła bo Patka mi się rozleniwi!!!
Ogólnie to wielkie brawa dla wszystkich startujących dziewczyn za super postawę i walkę do końca. Pozostali zawodnicy Pandy dali czadu i nie zawiedli. Kropek zdrowo się napocił przy wyciąganiu maszyny z błota, ale nie odpuścił i dojechał do mety. Jaco Wąs nie zawiódł w klasie Master i zaliczył podium na trzecim miejscu. Michał Kampa dotarł do mety na siódmym miejscu i widać że po kontuzji zaczyna odzyskiwać moc. Michał Bednarz po zakupie nowiutkiego EXC 350 wywalczył drugie miejsce i wreszcie pokazał na co go stać! Do zdobyczy punktowych dołożyli się pozostali Pandowicze, między innymi Tomek który debiutował w rajdach enduro na qadzie zajmując wysokie czwarte miejsce. 
Panda znowu zdeklasowała inne kluby w klasyfikacji klubowej i w nie wzruszonym tempie zmierza po tytuł mistrza w PP.  Powitaliśmy w naszym klubie nowe twarze tj. Justynę Małysko która zaliczyła udany start w klasie kobiet i po dwóch dniach zajęła czwarte miejsce, chociaż po pierwszym dniu gdzie dotarła do mety na trzecim miejscu, apetyty były większe. Drugim debiutantem w barwach PANDY był Bartek Jończyk, który dołożył spory zapas punktowy za zajęcie wysokiej pozycji w klasie E2. 
Wszystkim Pandom gratuluje i niech moc będzie z nami.

 ODDZIAŁ SPECJALNY PANDA RACING


fotki : Cylebalia KT

fotki i relacja TV: Głos Koszaliński

relacja: TVP Szczecin

fotki: SławnoNaszeMiasto 

relacja: sport.pl 
 

wtorek, 24 czerwca 2014

Udany start Pandy w III i IV rundzie Pucharu Polski enduro.

Minął tydzień i już jest o czym pisać. Tym razem nasza ekipa Pandowiczów miała okazje powalczyć o kolejne punkty w Pucharze Polski w ENDURO w drugiej odsłonie tego cyklu, która odbyła się w Wałbrzychu. Wałbrzyskie zawody zawsze stały pod znakiem prawdziwej próby enduro poprowadzonej po zboczach hałdy Wiesław. I tak było tym razem, organizator, WSM Chełmiec przygotował długą, wymagającą technicznie i fizycznie próbę, której konfiguracja łączyła w sobie znane już odcinki z zupełnie nowymi zaskakującymi elementami. Trochę szkoda że te najciekawsze smaczki trasy były pominięte dla słabszych klas ale z drugiej strony takie rozwiązanie pozwoliło zawodnikom o słabszych umiejętnościach na bezpieczne zaliczenie rajdu. Jak to mówią wszystkim nie dogodzisz :) . Próba cross zlokalizowana była tradycyjnie częściowo na terenie zabytkowego stadionu przy ulicy sportowej, a częściowo na nieużytkach przyległych do stadionu. Próba w stosunku do zeszłego roku została mocno wydłużona a nowe odcinki w dużej mierze były bardzo szybkie i nic w tym złego, chociaż osobiście wolałbym większą ilość zapętleń po łące z większą ilością zakrętów. Bardzo podobał mi się nowy podjazd na tej próbie który wyrastał na trasie po długiej prostej i stanowił fajne urozmaicenie szybkiej trasy. Na stadionie zaraz po starcie przebiegał odcinek extrem, który dla słabszych fizycznie stanowił niezły wstęp do długiej próby crossowej. Było widać że wielu zawodników po przejechaniu tego odcinka musiało trochę przyhamować aby złapać drugi oddech a czas leciał nieubłaganie.
Trasa łącząca obie próby tzw. dojazdwka była mniej wymagająca a stosunkowo luźne czasy pozwalały na wyluzowanie na tych odcinkach. Zawody były przygotowane na wzór enduro sprintu i chyba tej formuły będzie się trzymać większość organizatorów Polskiego enduro. Trochę szkoda że dzisiejsze realia zmuszają organizatorów do skracania długości tras rajdów, a może trzeba trochę więcej się postarać w kwesti negocjacji przejazdów po terenach leśnych i piękne czasy powrócą! Ale nie ma co naerzekać, dla miłośników długich tras polecam Czeskie enduro.Żeby nie było za słodko to jedno zdanie krytyczne pod kątem trasy zawodów. Odcinki prób powinny być otaśmowane dwustronnie taki wymóg stawia regulamin i nie tylko chodzi o zgodność z regulaminem, ale również o bezpieczeństwo i sprawność w czytaniu trasy przez zawodników którzy nie jadą próby na orientację tylko na czas.  
Wymagające próby przyciągnęeły sporą liczbę zawodników, również co cieszy sporo zawodników zapisało się do klasy hobby. Hobbyści mimo zaliczania łatwiejszych odcinków prób wyglądali na mocno zaangażowanych w jazdę. W tej klasie dominowali goście z Czech którzy wyraźnie górowali umiejętnościami, szkoda że zawodnicy zagraniczni nie mają prawa do klasyfikacji w Pucharze Polski i Mistrzostwach, tam ich poziom zawodniczy bardzo by podniósł poziom rywalizacji.
W klasie kobiet wystartowało aż sześć Pań i trzeba przyznać że dziewczyny z zawodów na zawody prezentują coraz wyższą formę, oby tak dalej a może doczekamy się Polskiej reprezentacji kobiecej na six days a może chociaż na mistrzostwach Europy. Ja w to wierzę i mocno będę dopingował dziewczyny w zawodach enduro.
Jeśli chodzi o nasze zdobycze klubowe to w okrojonym składzie z powodu kontuzji i awarii sprzętów poradziliśmy sobie całkiem nieźle i zajęliśmy drugie miejsce w kategorii klubowej PP. Jeśli do rywalizacji powrócą pozostali zawodnicy Pandy, na pewno utrzymamy pozycje lidera w tej klasyfikacji. Tym razem punktowali: Jacek, który znowu zaliczył super zawody, Jacek co ty jesz na śniadanie (wiem pizze! tylko z czym?)? Pierwszego dnia zwyciężył mocną klasę Weteran, drugiego dnia nie zszedł z pudła zajmując trzecie miejsce. Michał, nasz prezes po nieudanym pierwszym dniu z powodu awarii moto drugiego dnia pojechał do końca choć z wyniku nie był zadowolony. Michała stać na dużo więcej, tylko musi lepiej przygotowywać motocykl przed zawodami.  Dobry start zaliczył Michał B. w klasie E2 zajmując 4 i 5 miejsca w poszczególnych dniach, wygląda na to że przełamał złą passę i oby tak dalej. Pierwszego dnia na starcie pojawił się Leny, szkoda że nie pojechał drugiego dnia bo wynik na pewno byłby lepszy. Nasz nieoceniony w swojej indywidualności kolega FLY tym razem nie zachwycił i nie ukończył żadnego dnia zawodów, chyba po sukcesie Frydlanckim trochę mu ciśnienie siadło, mam nadzieje że FLY wyciągnie wnioski z porażki i powróci do walki w wielkim stylu. Najrówniej pojechały nasze dziewczyny, zdobywając dla klubu spory zapas punktów, brawo!!! Najlepiej poradziła sobie a raczej poszybowała Patka zdobywając zasłużenie pierwsze miejsce w klasie Kobiet, wywalczyła sporą przewagę czasową nad drugą na podium Anią z Cieszyna. Nasze Karoliny podzieliły się piątą i szóstą lokatą i dotarły do mety obydwu dni zawodów za co im serdecznie gratuluje, w enduro liczy się skuteczność a nie tylko czasy na próbach.  Na trzeciej pozycji dojechała Justyna z Warszawy która mimo zaciekłej walki nie oddała miejsca na podium czwartej Agnieszce z Włodawy. Moje zdobycze punktowe też mnie cieszą, po dwóch dniach dobrej jazdy zająłem czwarte miejsce i awansowałem na trzecie miejsce w klasyfikacji rocznej. Plan wykonany!
Bardzo ciekawie wyglda rywalizacja w klasie junior 50, wielką sztuką jest poruszanie się małą pojemnością po trudnej technicynie trasie. Dodatkowego uroku tej klasie dodają rodzice startujących zawodników którzy bardzo mocno angażują sie w starty swoich mistrzów enduro.
Mam nadzieję że Polskie enduro powróci do tradycji długich rajdow a enduro sprint nie bedzie środkiem zastępczym a raczej rozwinie się jako dodatkowy cykl tak jak ma to miejsce we wszystkich krajach z tak wspaniałymi tradycjami jak nasz kraj w tej niezwykłej dyscyplinie jaką sa rajdy enduro.
Na koniec bardzo dziękuję ekipie kibiców z Opola tj. Sabinie , Zbyszkowi i Widmo za doping i pomoc na extremie.

więcej fotek: MOTO FOTO ROCK
więcej fotek: Beata i Seba
więcej fotek: Arkadiusz Polerowicz
więcej fotek: Wałbrzych24

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Marzenia się spełniają czyli przygody z czeskim enduro ciąg dalszy!


Długo czekaliśmy na ten dzień. Przygotowywaliśmy się przez wiele weekendów do sobotniego startu w pierwszej eliminacji Czeskich Mistrzostw w Enduro które  odbyły się w górskiej miejscowości Frydlant nad Ostravicą. Nasze doświadczenia z poprzednich rajdów we Frydlancie uzbroiły nas w większe doświadczenie i bardzo zmotywowały do intensywniejszego treningu. Czeskie enduro zalicza się do bardzo ciekawych a rajd we Frydlancie należy do jednych z trudniejszych. Nasze dotychczasowe starty w tych niezwykle ciekawych zawodach należy zaliczyć do średnio udanych w 2012 r kiedy zaczynaliśmy starty w Czechach start w tej imprezie był jednym z pierwszych doświadczeń w tak trudnym enduro, to też wynik nie był imponując a wręcz otarliśmy się o totalną załamkę z powodu braku umiejętności i lichej kondycji. Rok 2013 stał pod znakiem  morderczej próby enduro. Z dużym spóźnieniem ale jednak udało nam się w tedy dojechać do mety. Patrycja zajęła trzecie miejsce i mocno sobie postanowiliśmy że wrócimy tu i poprawimy swoje lokaty w naszych klasach. To postanowienie towarzyszyło nam cały rok i wreszcie w minioną sobotę mogliśmy przekonać się czy zadanie zostało dobrze wykonane. Trema przed startem była ogromna, w jej rozładowaniu pomagało nam towarzystwo naszych znajomych którzy również postanowili zmierzyć się z Frydlancką górą. Na starcie pojawili się Jacek z mocno zestresowaną Karoliną która zasiliła naszą damską reprezentacje w czeskim enduro, oprócz nich startował stary wyjadacz Marcin Małek startujący w Mistrzostwach Czech, któremu dziękujemy za udostępnienie miejsca pod namiotem, kuchenki gazowej, garnka do gotowania parówek i miejsca przy biwakowym stoliku.  W pucharze Czech pojechali ponadto Michał i Robert z Jeleniej Góry a i zapomniał bym, po raz drugi na starcie stanął w klasie open 80 Fly. Ten ostatni wreszcie pokazał na co go stać ale o tym później. Pogoda kaprysiła i sobotni ranek przywitał nas przelotnymi opadami deszczu, później w trakcie jazdy deszcz przeplatał się z wyglądającym słońcem za chmur. Start a zaraz po nim próba crossowo extremalna,
tutaj czekały na zawodników przeszkody w postaci wysokich bali, opon, odcinka kamieni i pięknej rampy przygotowanej z naczepy z najazdami, tą przeszkodę większość zawodników pokonywało spokojnie ale znaleźli się śmiałkowie którzy ją przeskakiwali, do nich należał Robert którego przejazd przez tą próbę widziałem i muszę przyznać że jechał jak z nut, pozazdrościć. Osiem min. przede mną na trasę wyruszyła Patrycja, wiedziałem że jest dobrze przygotowana i powinna sobie poradzić z trudnościami trasy jednak liczyłem się z tym że ją dogonię na próbie enduro i dalej pojedziemy razem.
Moje obawy pękły jak bańka mydlana, Patrycje zobaczyłem dopiero przed drugim PKC gdzie czekała na swoją minutę wjazdu. Uśmiechnięta bez zadyszki oświadczyła mi że zaliczyła wszystkie podjazdy i ma się doskonale, to była świetna wiadomość zważywszy na to że w zeszłym roku na tym PKC-u miała już kilkanaście min. spóźnienia. Nagle pojawił się FLAY którego widok był dla mnie wielkim zaskoczeniem, przed startem nie dawałem mu szans na przejechanie próby enduro a co dopiero na dotarcie do tej części trasy. Jak się okazuje nawet FLY może zostać rasowym zawodnikiem i walczyć jak równy z równym z czeskimi kolegami od manetki. Jego dobra jazda do końca zawodów zaowocowała trzecim miejscem w klasie osiemdziesiątek, fakt że startowało w niej tylko trzech zawodników ale samo ukończenie tak trudnego rajdu było dla FLYA wielkim sukcesem a zdobycie pucharu należytą nagrodą za sportową postawę. Dobry start zaliczył w klasie E3 pucharu Czech wcześniej wspomniany Robert, na swojej pięknej trzysetce wywalczył piąte miejsce. Mniej szczęścia miał Michał który z powodów zdrowotnych musiał się wycofać po pierwszym okrążeniu. Mam nadzieje że Michałowi uda się wreszcie przełamać złą pasę już za tydzień w Wałbrzychu. Świetne czasy na próbach zaliczył Jacek który jeździ w tym roku bardzo szybko i chyba nie uda mi się już go dogonić. Karolina Jackowa zaliczyła pełne okrążenie i na pewno w przyszłym roku nie da się już pokonać Czeskiej górze. Oczywiście dla mnie bohaterką Frydlanckiego enduro jest moja Patka, która ukończyła rajd bez minuty spóźnienia a fakt samodzielnego pokonania tak trudnej trasy stawia ją w rzędzie prawdziwych zawodniczek enduro. Oczywiście ogrom pracy przed nią ale już dziś mogę powiedzieć że jestem dumny z jej postawy i sporych umiejętności w ściganiu po górach! Patka zajęła drugie miejsce w klasie kobiet przegrywając tylko z faworytką zawodów Michaelą . Opuszczaliśmy Frydlant z poczuciem spełnienia, chociaż osobiście mam mały nie dosyt z szóstego miejsca w klasie hobby 40 , wiem że wynik mógł być lepszy.  Za rok wrócimy tam i pojedziemy jeszcze lepiej.
 Michał B. MCR II E2

 Patka MCR I Zeny
 Fly MCR II 80

Przemek K. hobby open

W tekście zapomniałem napisać o Przemku, naszym koledze z Leszna! pojechał bardzo ładnie jak na debiut w tych zawodach, miał super czasy na próbie cross, na enduro jak na debiut też mu poszło super. Gdyby nie złapał głupiego spóźnienia przy tankowaniu to w swojej klasie wypadłby bardzo dobrze - gratulacje!!!

Robert MCR II E3

Marcin MCR I

 Jacek hobby vet
Przeanalizowałem czasy Jacka z całych zawodów!! Był cichym zwycięzcą klasy vet 40. Gdyby nie spóźnienie spowodowane złapaniem kapcia bezapelacyjnie wygrałby swoją klasę.

 Maciek B. hobby vet

- więcej fotek u lucy95
- oraz  fotki ivetkabrendlova
- fotki organizatora  część 1
- fotki organizatora część 2
- fotki organizatora część 3
- fotki ajus67
- fotki kotarenduroteam