Google Website Translator Gadget

niedziela, 20 marca 2011

??? ENDURO ???

Czym dla was jest eduro?
Formą rekracjii, może sposobem na wyładowanie nadmiaru adrenaliny i sprawdzeniem się w skrajnie trudnych warunkach. A może możliwością zdobycia nowych znajomości.

Napiszcie jak się zaraziliście tą nie uzdrawialną chorobą. Czy wyobrażacie sobie życie bez motocykla enduro?

15 komentarzy:

  1. Ja na początek chciałbym zauważyć, że do tej pory byłem święcie przekonany, że "żółty" jest bezpieczny w znanym mi garażu. To zdjęcie moją pewność zdecydowanie zniszczyło....:P

    A co do tematu to ja do końca nie wiem jak wytłumaczyć chorobę motocyklową. A już w ogóle trudno mi wyjaśnić dlaczego enduro. Źródeł na pewno upatrywałbym w organizacji rajdów w Winowie i w Gogolinie (to było ponad 10 lat temu!!)To wtedy miałem pierwszy raz kontakt z quadami. Wtedy też jeździłem po raz pierwszy na terenowym motocyklu (ha! to była pamiętna WR200, którą Maciek sprowadziłeś z Belgii :D).
    Dodatkowo, zawsze maniakalnie oglądałem Dakar, który rozbudzał chęć jazdy w terenie.
    Potem jednak moje życie wypełnił GTR1000, którego historia związana z moją osobą jest również bardzo...ciekawa, ale to kiedy indziej opowiem;). Na pewno kamieniem milowym w rozpoczęciu poważniejszej historii endurowania był film On Any Sunday, który pamiętam oglądnąłem w sierpniu 2008 roku. Po nim wiedziałem już na jakim motocyklu chcę spędzać czas. CRF230 to był strzał w dziesiątkę!

    Jak już było na czym to i zachciało się zawodów. Wcześniej tylko je przygotowywałem a teraz mogłem spełnić swoje marzenie i w nich wystartować. Nie ukrywam, że udział w PP w Opolu w 2009 roku rozbudził moją ochotę na kontynuacje amatorskiej kariery ;) Oby jak najdłużej i oby bez kontuzji!

    Dla mnie enduro to zdecydowanie łączenie przyjemności jazdy na motocyklu z możliwością solidnego "wyżycia". Nie byłoby to jednak tak ciekawe, gdyby nie fakt, że tym sportem interesują się najbliżsi przyjaciele. Obym w tym sezonie mógł więcej spędzać z Wami czasu!! :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie pierwsze szczepeinie wirusem enduro miało miejsce w nocy z 4 na 5 stycznia 1985. Ok północy potworny huk, ojciec nas budzi i mówi że jedziemy. W ten oto sposób zostaliśmy uczesnikami 7 rajdu paryż Dakar na odcinku Algier El-Golea, który leciał obok naszeo osiedla. Widol tych wszystkich wielkich, naprawde wielkich motocykli dla małego dzieciaka jest powalający. Pamietam biało czerwono niecieskie, niebiesko żóte motocykle. Po latach dowiedziuałm sie ze to były Hondy XL i Ymaszki.
    Potem prze wiele lat wirus tkwił w uśpieniu do ok 2003 kiedy to zacząłem kariere enduro na Jawie 250, potem endurowanie GS500, FZS600 aż wreszcie pojawiły sie cięzkie endurasy trampek i afryczka. A potem to już poszl jak z płatka - MaciekB oświadczył, że może coś pokazać jak sie jeździ w terenie ale musze mieć lżejsze moto. a dalej to historię wszyscy znają XR400->Beta450.
    A to wszystko i taj jest ppo to by skuteczniej jeździć afryczką ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Siła, zdrowie (choć różnie z tym bywa), przyjaźń, dobre samopoczucie i pasja... tym właśnie dla mnie jest ENDURO.

    Największą satysfakcję sprawia mi każdy udanie pokonany element i gdy to co do tej pory było niewykonalne staje się nagle proste.

    A zaczęło się w 2001 r. – Maciek miał KTM GS250 – chyba ?? i mieliśmy randkę w Gogolinie, zapytał czy chcę spróbować – zgodziłam się, ale nie spodobało mi się (byłam zagorzałą fanką szybkich sportowych motocykli i Polonię Cup miałam w głowie).
    Później w 2005 Maciek kupił niby dla siebie KAWASAKI KLX250, po powrocie do domu powiedział, że to motor dla mnie :) - wielkie było moje zdziwienie. Znów pojechaliśmy do Gogolina – jakoś mi szło ale nie cieszyło jak dzisiaj :D. Później spróbowałam swoich sił w zawodach na Winowie, też 2005r. – zrobiłam kilka okrążeń, ale byłam tak słaba, że co przewrotka to Maciek musiał mnie zbierać :) - można powiedzieć, że dzisiaj jest podobnie :D hi hi. W tym samy roku KLX-a sprzedaliśmy i moja przygoda z enduro się skończyła.

    Jakoś w 2009 roku mnie tak wzięło na jazdę i kupiliśmy YAMAH-Ę TTR 230 i tak zaczęłam na nowo a właściwie to był prawdziwy początek. Dopiero zaczęłam poznawać co to prawdziwe enduro ;) - różnie mi szło raz gorzej, a raz lepiej i tak pokochałam enduro i TTR 230.
    Po roku jazdy nadszedł czas na zmiany i kupiliśmy dla mnie żółtą osę :) GAS GAS EC125 05’ mój pierwszy dziki zwierz 2T ;). Jazda na nim sprawiała mi ogromną frajdę, choć szło mi gorzej niż na TTR to jakoś w końcu zgraliśmy się (chyba dzięki temu, że wzięliśmy udział w zawodach PP w Opolu).
    Później padł pomysł na zakup nowego motocykla i oczywiście wybór padł na GAS GAS EC125 10’ . Ciężko mi było rozstać się z żółtą osą i po sprzedaży GG 05’ byłam trochę zazdrosna o to, że kto inny na niej śmiga, na szczęście trafiła w dobre ręce i mogę mieć na nią ciągle oko :D. Mi w końcu zazdrość i smutek przeszedł i dopiero po jakimś czasie (pobyt w Espani) pokochałam moje nowe Gas-iątko – ciężko było się przestawić mimo, że to też GG125 !

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku to chciałem zwrócić uwagę że po TTR-ce było AJP w 4T a później żółta osa :p
    Moja przygoda z moto zaczeła się już za małolata jak marzyłem o simsonie enduro .Mój tato spełnił moje prośby lecz nie do końca ,mianowicie zakupił mi niebieskiego KOMARA .Fakt że utrzymany był jak z muzeum ,stan perfekcyjny ale to nie SIMSON!!!
    Nie trwało to długo jak go przerobiłem na crossa hehe przynajmiej tak mi się wydawało .Po wielu latach hibernacji kupiłem sobie Etkę 150 która zostawiła mi ślad na prawym piszczelu wielkości dwóch ameryk (podobny kształt)Po tej wspaniałej przygodzie kolejny mopecik Kawasaki KMX 125 z Częstochowy a to wszystko sprawka Krzyśka L. bo to On zaszczepił mi jazdę enduro i tak po wielu razach oglądania zawodów na poligonie czy MP/PP w Złotoryji w końcu kupiłem wymarzony sprzęt .Kochałem moją zieloną żabkę i dalej mam ją gdzieś w serduchu .Później miałem jeszcze Rm250 ale tego nie chcę pamiętać PORAŻKA.Po sprzedaniu Suzuki kolejna przerwa w życiorysie do momentu zakupu GasGasa EC125 w roku 2008 i tu zaczeła się moja przygoda z Enduro w dużej mierze za sprawą właśnie naszego Maćka mojego mentora i nauczyciela w jednym (dzieks ;))Przygoda z GasGasem trwa do dziś i mam nadzieje że potrwa jeszcze kilka dłłłługich lat .
    Dla mnie Enduro to sposób na życie , kiedyś chodziłem na ryby (czasem dalej to robię)wędkarstwo mnie uspokajało teraz nic mnie tak nie relaksuje jak jazda na motocyklu .Kocham się pozytywnie zmęczyć a jak uda się czegoś przy okazji nauczyć jestem zadowolony .Dziękuje Krzychowi za zaszczepienie mi tego nałogu i firmie Mparts za możliwość jeżdżenia Moje marzenia właśnie się spełniają pozdrawiam
    ps. kilka fotek z przeszłości
    https://picasaweb.google.com/rezi.rezus007/PoczatkiZEnduro#

    OdpowiedzUsuń
  5. hihi moja bajka zaczeła sie od Lifanka 250 4t Chinski Szatn :P.... kupiłem go tak ooo zeby zobaczyc co jest "5" ..Potem poznałem Zbyszka Macka i innych :) i tak poszło potem była cr125 :) ..i moja niebieska bestia gg ec 300 2t ....hihihi.......nie jestem dobrym pisarzem :)... wiec zakoncze swa wypowiedz

    OdpowiedzUsuń
  6. To znów ja - faktycznie zapomniałam o AJP :) dla którego napisałam nawet wierszyk :). Po drodze jeszcze przed TTR była stara HONDA XR250 - ale szybko się rozstaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie zaczęło się dawno nawet nie pamiętam kiedy? W podstawówce zamiast notować rysowałem w zeszytach motocykle terenowe.
    Pierwszy motorek kupił mi tak jak Zbyszkowi mój tato ROMET KADET rocznik 85. Był dla mnie za wysoki więc jeździłem z siodełkiem rowerowym - było parę centymetrów niższe. Potem kupiłem uszkodzoną endurówkę MALAGUTTI 50 i chyba wtedy z pomocą ojca naprawiłem pierwszy motocykl. Pojechałem do Grodkowa żeby zapisać się do klubu crossowego ale trener Pan Kwarta po krótkiej obserwacji moich poczynań na torze delikatnie mnie spławił. Widocznie zabrakło talentu.
    Często jeździłem z ojcem na zawody oczywiście w charakterze kibiców zaliczyliśmy między innymi six days w Jeleniej Górze w chyba 87r. Później przeszła kilkuletnia era motocykli szosowych aż w 98r. sprowadziłem z Włoch LC4 600. Nauka zapalania trwała 2 tygodnie. W tym samym roku zorganizowałem z klubem motocyklowym Rodło pierwsze zawody enduro w Osowcu, potem był Gogolin, który po raz pierwszy pokazał mi mój tato. To było odkrycie! A potem zawody w Winowie. Motocykli przewinęło się sporo i z każdym wiele mnie łączyło ale GAS GAS-OWI zostanę już chyba wierny do końca :)
    Kocham dwusuwy i zapach spalonego oleju 2T.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczęło się chwilę przed 30-stką, czyli wiek mocno emerycki w jeździe ternowej :)
    Od początku z wielką pasją i poczuciem, że to jest to! Tam gdzie zwykle można było dotrzeć z buta, konno, na rowerze lub biegówkach, można było teraz śmignąć na moto, a nawet dużo dalej :)
    Od początku z pilnym ćwiczeniem techniki (wiadomo, po radości z jazdy, jest najważniejsza :D). Od początku z eksploracją różnych terenów (okupioną kontuzjami i cennymi doświadczeniami).
    Od początku na 2T (wiadomo - wyzwanie! ;D), od początku na pomarańczach (wiadomo - niezawodna arystokracja ;p). 200-300-trial-200-250 i chyba tak już zostanie :)))
    A czym jest dla mnie enduro? radością w czystej formie, przygodą, spełnieniem marzeń z dzieciństwa o wyprawach w nieznane i przecieraniu nowych szlaków, pięknymi widokami, precyzją ruchu, samoświadomością, doskonaleniem, poczuciem jedności z kumplami i wiatrem w.. zębach :)
    Pozdrawiam was wariaty endurowe

    OdpowiedzUsuń
  9. Kim jesteś anonimie :] nie bój się przedstawić chodź ksywką Nasz blog ma jednoczyć ludków a riderzy na KTM-ach nie są absolutnie naszymi wrogami :D 3-maj gaz kolego pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. pomarańczowym rycerzykiem ;) a poważnie, to cichym wielbicielem :)
    to bardzo pozytywne miejsce, znalezione przypadkiem, ale polubione od razu - fajną macie energię :] tak trzymać!
    szacun dla wszystkich, a dla Pań, to już szacun szacunów :]
    Jeśli pozwolicie będę zaglądać reglarnie, i kto wie, może kiedyś mnie przeciągniecie na czarno-czerwoną stronę mocy ;)) ta 300seta gasgasa jest ciekawa
    do zobaczenia w terenie
    pozdruffki
    cichy

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam pewne podejrzenia co do pomarańczowego rycerzyka :D jeśli to osoba, którą niedawno poznaliśmy na dalekim wypadzie lub też nie to serdecznie zapraszamy do odwiedzania naszego bloga !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. niestety to nie ja :(
    jeszcze nie się znamy, ale mam nadzieję, że już niedługo to się zmieni :D
    miłego endurowego i trzymajcie taką fajną energię jak najdłużej :]
    cichy

    OdpowiedzUsuń
  13. kolejny anonimowy się wpisuje.
    a mianowicie... dajcie namiary na jakieś fajne miejscówki gdzie można pojeździć ruszając z opola nie tłukąc się zbyt wiele asfaltem. jakieś opisy trasy, kierunki w jakich jechać. będę zobowiązany!
    ppozdro!

    OdpowiedzUsuń
  14. albo galeria "niedzielny wypad w błotko" gdzie to jest?

    OdpowiedzUsuń
  15. łikend listopadowy 2010? gdzie to?

    OdpowiedzUsuń